czwartek, 21 stycznia 2010

Piękne szmatki od Robina :)

Jakie cudeńka wczoraj do mnie przyfrunęły! O ile nie lubię dekatyzowania, tak wczoraj dzielnie cztery godziny gotowałam wodę, mieszałam, płukałam, sprawdzałam... A dziś już wszystkie pięknie gotowe do pracy :) I dylematy, od czego zacząć, co uszyć... W związku z dylematami... maszyna ma jak na razie wolne. "Osiołkowi w żłoby dano".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz