sobota, 12 listopada 2011

Wpadam na chwilkę z usprawiedliwieniem

Nie sądziłam nawet, że przerwa w moich wpisach była taaakaaa dłuuugaaa. Pędzę wyjaśnić, że złożyło się na to kilka przyczyn. W czerwcu zaczął rosnąć nasz dom. To przedsięwzięcie niezwykle radosne, ale też praco- i czasochłonne. Poza tym w czerwcu kończyłam swoje podyplomowe studia, a potem przygotowywałam się do ważnych dla mnie egzaminów.
Gdzieś tam pomiędzy coś szyłam, dziergałam, ale na zdjęcia już nie miałam czasu. Wstyd się przyznać. Mam tylko fotki dwóch wytworków :( Zawsze lepsze to niż nic, więc proszę bardzo:
Oraz w miarę aktualny stan naszego domu: