piątek, 17 grudnia 2010

Zabawy z JU i JA :)

Niedawno trafiłam na blog pełen pomysłów na zabawy z dziećmi - Pomyskowo. Czytałam z zapartym tchem, bo my też lubimy tworzyć. Zbieram dla chłopców przeróżne "śmieci", jak na przykład pudełka, rolki po papierze toaletowym itp, by później tworzyć z nich lornetki, budynki i inne skarby.
Gdy dopadł nas wirus i zmusił do siedzenia w domu wykorzystałam pomyskowe pomysły i stworzyliśmy sobie grę w klasy ukrytą pod dywanem, założyliśmy akwarium z rybkami.
Oto niektóre nasze zabawy:

wtorek, 14 grudnia 2010

Idą święta...

Przygotowania do Świąt w naszym domu już trwają. A że przypałętał się do nas jakiś wstrętny wirus uniemożliwiając nam spacery i śnieżne zabawy, szukamy więc różnych pomysłów na domowe zabawy.
Śniegiem bawimy się więc w domu.
Bałwana też ulepiliśmy w domowej wersji :)
Ja dokończyłam baaardzo spóźnioną pracę świąteczną, którą zaczęłam jeszcze w ubiegłym roku! Cóż czasami trzeba wykazać się cierpliwością. Ale z efektu jestem zadowolona.


Potem ulepiłam z pomocą chłopców dwa ręcznikowe bałwanki. Na sam koniec ubraliśmy choinkę ;)

środa, 10 listopada 2010

Mitenki na jesienne chłody

Miało już nie być jesiennie, miałam zabrać się do przedświątecznych przygotowań. Niestety jestem niesłowna. Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że mitenki zaczęłam dziergać już dość dawno, gdy padła mi maszyna. Skończyłam jakiś czas temu, grzeją mnie już wieczorami od pewnego czasu. Bo ja marznę prawie wyłącznie wieczorami. Ale teraz już nie :)

Mam tej włóczki więcej i plan wydziergania na drutach szla, albo chusty. Niestety zanim opanuję te prawe/lewe pewnie minie zima ;) No cóż tak już mam, że maszyna wygrywa.

piątek, 5 listopada 2010

Po co zebra ma paski?

Na takie pytanie przyszło nam odpowiedzieć w warszawskim zoo :)
Po co zebra ma paski?

poniedziałek, 25 października 2010

Ostatnie jesienne twory

Czas zacząć przygotowania do zimy. Taki przynajmniej mam plan. Tymczasem pokażę ostatnią jesienną pracę. Z miłego rodzinnego spaceru po lesie przyniosłam do domu kilka skarbów, z których powstał taki wianuszek.
 Kilka dni myślałam o tym, jakby go ubarwić. No i pewnego dnia przysiadła sobie na nim pani Jesień.

Tylko nie wiem czemu tak tęsknie wygląda przez okno?
Chciałam jeszcze pokazać co spowodowało awarię mojej maszyny :)
Ten rulonik kryje w sobie grę w kółko i krzyżyk (u mnie w sówki i biedronki).

piątek, 8 października 2010

SzuflANNdia rozdaje!

Ania z SzuflANNdii cuda tworzy i postanowiła się podzielić. Piękna!!!

czwartek, 30 września 2010

Zajechałam swoją maszynę :-/

Wyznam, że nadal szyłam jak w amoku. Korzystając z tego, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mam wolną chatę ;) Moja Janomka psując się dzisiaj, dała mi znać, że przydałaby się nam obu przerwa. Na szczęście awaria niewielka, sprawa wyjaśniona szybko. Jutro ma wyruszyć do mnie pocztą część zamienna.
Tymczasem pokażę to co udało mi się doprowadzić do końca. Jesiennych klimatów ciąg dalszy. Lubicie dęby? Ja często noszę w kieszeniach kasztany i żołędzie. Wczoraj te, które straciły kapelusze "reanimowałam" wg pomysłu Sary.

środa, 29 września 2010

Jesień, jesień już...

Lubię jesień, kolory spadających z drzew liści, spacery do lasu i parku, jesienny widok za oknem. Uwielbiam też pewną jesienną piosenkę. Zaprosiłam też jesień w moje progi. I jest mi z tym dobrze :)
Bieżnik powstał wg pomysłu z Diary of a Quilter

 

piątek, 24 września 2010

Szał szycia

Moi mężczyźni wyjechali na kilka dni, a ja nie marnując ani chwilki i nie zastanawiając się nawet co z tym wolnym, ofiarowanym mi czasem począć, usiadłam do maszyny. Szyłam jak w amoku, ale doładowałam się pozytywną energią.
Jestem bardzo szczęśliwa bo udało mi się dokończyć kołderkę dla chłopców. Nazwałam ją "tęczowym zoo". Panel do niej przywiozłam sobie z Pragi jeszcze w kwietniu. Oczarował mnie wówczas, ale praca szła bardzo powoli, z doskoku. Dziś mogę jednak pokazać całość. Przyznam, że pikowanie takiego formatu bywa kłopotliwe, ale założyłam, że patchwork nie powinien być idealny i w pewnym momencie przestałam walczyć z niedociągnięciami. Nie drażnią mnie, więc mają rację bytu ;) Poza tym nieźle nadwyrężyłam sobie nadgarstki przyszywając lamówkę ręcznie, ale nie chciałam, by szew był widoczny. Chyba następnym razem dam sobie z tym spokój ;)
Czy te zwierzaki nie są urocze?
Jutro rozpoczynam studia podyplomowe, więc szycie będzie musiało zejść na dalszy plan. Ponieważ bardzo ucieszyła mnie wieść o przyjęciu na studia postanowiłam sobie coś w nagrodę uszyć. A żeby było studencko według tego pomysłu powstał piórnik.
Jakoś w marszczeniach pochowały mi się z przodu wszystkie kropki w kolorze fuksji, które tak fajnie ożywiają tył.
Potem jeszcze szybciutko zmajstrowałam sobie do kompletu nowy chustecznik. Stary mi się już znudził, a poza tym nie pasował :)
Z praktycznych przedmiotów uszyłam torbę na jednorazówki, którą już daaawno planowałam.
Nadejście jesieni chciałam powitać nieco jaśniejszymi barwami stąd małe zmiany na blogu. Mam nadzieję, że na lepsze :)
Na koniec chciałam się pochwalić paczką jaką dziś odebrałam. Pod koniec czerwca przeżyliśmy rodzinną przygodę dzięki Ani i Jankowi z Niezapominajki. Piękne zdjęcia ich autorstwa prezentują się w albumie stworzonym przez Magdę.
Usiadłam, oglądałam i oglądałam wciąż od nowa. Sami zobaczcie...
Tyle miałam do pokazania dziś, ale niewykluczone, że do maszyny jeszcze dziś wrócę :)

piątek, 17 września 2010

Wojna na poduszki

Dla bliskiej memu sercu młodej pary stworzyłam taki oto zestaw poduszek. Mam nadzieję, że jeśli już będą toczyć walki, to użyją do tego "moich" poduszek.