środa, 31 maja 2017

Chorwacki widoczek

Zacznę jak w bajce... dawno, dawno temu, jeszcze w 2016 roku miałam niesamowicie miłą przygodę. Uczestniczyłam w warsztatach Ani Sławińskiej. Ania pokazała nam tajniki techniki confetti, a dodatkowo stworzyła niesamowitą atmosferę. 
Cudownie się bawiłam, poznałam kilka innych quilterek. Stworzyłam taki oto widoczek inspirowany wykonanym w Chorwacji zdjęciem:






środa, 24 maja 2017

Kółka, kółeczka

Jakiś czas temu spróbowałam swoich sił w szyciu kółek. Uszyłam całkiem optymistyczną matę dziecięcą, której jeszcze nie pokazywałam. Spodobało mi się i zaraz po swoich pierwszych próbach trafiłam na informację o wspólnym szyciu Sew All Around u Gosi Pawłowskiej. Moja reakcja na kolejne kółka była natychmiastowa - wchodzę w to! Szycie od początku (wybór tkanin) do końca (lamóweczka) było przyjemnością. Tak powstał urodzinowy prezent, który pofrunął za ocean do mojej kochanej siostry. 

 Tkanina na plecy quiltu jest cudowna! Aż żałuję, że jest schowana :)

Cały projekt mam ochotę powtórzyć w niebiesko-turkusowej kolorystyce.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Zmalowałam ;)

Już tym poście zapowiadałam, że zabaw z meblami będzie więcej. Wykorzystałam kilka wolnych dni i odnowiłam kredens. Zdecydowałam się na farby kredowe Autentico w kolorze Casa Blanca. Do tego urocze gałki DOT
Jestem bardzo zadowolona z efektu i mam jeszcze jeden kredens do przemalowania :)

niedziela, 19 marca 2017

Dziewczyna z parasolem


Pewien wieczór, dzieci śpią, męża nie ma. Przeglądam pinteresta - "cieszę oczy". I nagle wpadam na ten wzór paper piecing. Oczarowuje mnie tak bardzo, że siadam i szyję. Tu i teraz, natychmiast! Tak to się zaczęło.
Pikowanie zostawiłam na kolejny wieczów, a dziś obszyłam wszystko lamówką.
I uwielbiam tą dziewczynę z parasolem!





środa, 15 lutego 2017

Dygresja meblowa ;)


Kiedy biegam z dziećmi po różnych dziwnych instytucjach załatwiając przyziemne sprawy, albo kiedy nie mogę się wyrwać z domu, bo ktoś chory, najlepszy mąż w podróżach, niania umówiła się z kimś innym żałuję, że obie babcie tak daleko od nas. Ale potem przychodzą ferie, albo wakacje i dzieci chcą jechać do babć. Więc cieszę się, że mają taką dobrą relację, ale... także z tego, że będzie WOLNA CHATA ;) I działam! Tak jest i teraz.
Dygresja jest tylko z pozoru odległa od szycia. Otóż kiedyś pędząc do apteki po leki dla jednego z juniorów oniemiałam. Nie wierzyłam własnym oczom. W moim Legionowie piękna wystawa z cudownymi quiltami. Oczywiście zapomniałam o katarach, kaszlach, chorych dzieciach. Weszłam do Wytwórni Śliczności prowadzonej przez Agnieszkę i Damiana, a potem przepadłam. Najpierw podziwiałam prace Agnieszki i nawet spróbowałam ramy do pikowania.
Dopiero przy jednej z kolejnych wizyt dotarło do mnie, że są tam też cudowne meble. I tak zaczęła się moja przygoda z farbami kredowymi Autentico. Obecnie Wytwórnia przeniosła się do Warszawy, ale moja przygoda trwa.
Chłopcy dostali od dziadka stolarza cudowne łóżka, których renowację zrobił Damian. Wyszło wspaniale, prawda?

Zaczęło się od szafy (gdyby nie jej rozmiary i gabaryty też zawiozłabym ją do fachwców). Damian zachęcił mnie do samodzielnych prób. Efekt był niezły. choć przesadziłam nieco z bieleniem.

Nie zniechęciłam się. Przyszedł czas na dwie komody.


Praca z pierwszą poszła bez problemów, ale druga, ta duża... na drugi dzień po malowaniu ukazała okropne plamy. Okazało się, że to żywica wyłaziła z mebla. Czekała mnie dodatkowa praca z podkładem, malowanie na nowo. Stała taka niewykończona do teraz. Oczywiście wykorzystałam czas nieobecności dzieci. Komoda gotowa, uchwyty wymienione. Jeszcze tylko biurko i regał na książki i pokój chłopców będzie ukończony.


Dygresje meblowe jeszcze się pojawią. Po kolorze French Grey przyszedł czas na Casa Blancę. O tym wkrótce :)

wtorek, 14 lutego 2017

Żółto- szare plusy

Powoli doczłapałam do mety z narzutą zapowiedzianą w sierpniu (!!!). Miała pasować do narzuty Julka, być w tej samej kolorystyce, ale nie powtarzać wzoru. Z pomocą przyszła mi Ela Zeman publikując kilka propozycji darmowych wzorów patchworkowych. Wśród nich ten, który do mnie przemówił - plusy. Nie trzymałam się ściśle wzoru, był dla mnie inspiracją.
Jestem zadowolona z efektu, a najbardziej z uśmiechu, który dostałam od syna :)
W zbliżeniu:
Powtórzyłam pikowanie z poprzedniej narzuty. Z każdą pracą pikowanie z wolnej ręki sprawia mi mniej kłopotów.
W trakcie prac "pomagała" mi Frelka.