czwartek, 30 września 2010

Zajechałam swoją maszynę :-/

Wyznam, że nadal szyłam jak w amoku. Korzystając z tego, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mam wolną chatę ;) Moja Janomka psując się dzisiaj, dała mi znać, że przydałaby się nam obu przerwa. Na szczęście awaria niewielka, sprawa wyjaśniona szybko. Jutro ma wyruszyć do mnie pocztą część zamienna.
Tymczasem pokażę to co udało mi się doprowadzić do końca. Jesiennych klimatów ciąg dalszy. Lubicie dęby? Ja często noszę w kieszeniach kasztany i żołędzie. Wczoraj te, które straciły kapelusze "reanimowałam" wg pomysłu Sary.

środa, 29 września 2010

Jesień, jesień już...

Lubię jesień, kolory spadających z drzew liści, spacery do lasu i parku, jesienny widok za oknem. Uwielbiam też pewną jesienną piosenkę. Zaprosiłam też jesień w moje progi. I jest mi z tym dobrze :)
Bieżnik powstał wg pomysłu z Diary of a Quilter

 

piątek, 24 września 2010

Szał szycia

Moi mężczyźni wyjechali na kilka dni, a ja nie marnując ani chwilki i nie zastanawiając się nawet co z tym wolnym, ofiarowanym mi czasem począć, usiadłam do maszyny. Szyłam jak w amoku, ale doładowałam się pozytywną energią.
Jestem bardzo szczęśliwa bo udało mi się dokończyć kołderkę dla chłopców. Nazwałam ją "tęczowym zoo". Panel do niej przywiozłam sobie z Pragi jeszcze w kwietniu. Oczarował mnie wówczas, ale praca szła bardzo powoli, z doskoku. Dziś mogę jednak pokazać całość. Przyznam, że pikowanie takiego formatu bywa kłopotliwe, ale założyłam, że patchwork nie powinien być idealny i w pewnym momencie przestałam walczyć z niedociągnięciami. Nie drażnią mnie, więc mają rację bytu ;) Poza tym nieźle nadwyrężyłam sobie nadgarstki przyszywając lamówkę ręcznie, ale nie chciałam, by szew był widoczny. Chyba następnym razem dam sobie z tym spokój ;)
Czy te zwierzaki nie są urocze?
Jutro rozpoczynam studia podyplomowe, więc szycie będzie musiało zejść na dalszy plan. Ponieważ bardzo ucieszyła mnie wieść o przyjęciu na studia postanowiłam sobie coś w nagrodę uszyć. A żeby było studencko według tego pomysłu powstał piórnik.
Jakoś w marszczeniach pochowały mi się z przodu wszystkie kropki w kolorze fuksji, które tak fajnie ożywiają tył.
Potem jeszcze szybciutko zmajstrowałam sobie do kompletu nowy chustecznik. Stary mi się już znudził, a poza tym nie pasował :)
Z praktycznych przedmiotów uszyłam torbę na jednorazówki, którą już daaawno planowałam.
Nadejście jesieni chciałam powitać nieco jaśniejszymi barwami stąd małe zmiany na blogu. Mam nadzieję, że na lepsze :)
Na koniec chciałam się pochwalić paczką jaką dziś odebrałam. Pod koniec czerwca przeżyliśmy rodzinną przygodę dzięki Ani i Jankowi z Niezapominajki. Piękne zdjęcia ich autorstwa prezentują się w albumie stworzonym przez Magdę.
Usiadłam, oglądałam i oglądałam wciąż od nowa. Sami zobaczcie...
Tyle miałam do pokazania dziś, ale niewykluczone, że do maszyny jeszcze dziś wrócę :)

piątek, 17 września 2010

Wojna na poduszki

Dla bliskiej memu sercu młodej pary stworzyłam taki oto zestaw poduszek. Mam nadzieję, że jeśli już będą toczyć walki, to użyją do tego "moich" poduszek.

czwartek, 9 września 2010

Cukierasy u Bee In My Bonnet

Oniemiałam, kiedy zobaczyłam ten patchwork:

Próbuję więc swojego szczęścia w kolejce po wykrój :)