sobota, 12 listopada 2011

Wpadam na chwilkę z usprawiedliwieniem

Nie sądziłam nawet, że przerwa w moich wpisach była taaakaaa dłuuugaaa. Pędzę wyjaśnić, że złożyło się na to kilka przyczyn. W czerwcu zaczął rosnąć nasz dom. To przedsięwzięcie niezwykle radosne, ale też praco- i czasochłonne. Poza tym w czerwcu kończyłam swoje podyplomowe studia, a potem przygotowywałam się do ważnych dla mnie egzaminów.
Gdzieś tam pomiędzy coś szyłam, dziergałam, ale na zdjęcia już nie miałam czasu. Wstyd się przyznać. Mam tylko fotki dwóch wytworków :( Zawsze lepsze to niż nic, więc proszę bardzo:
Oraz w miarę aktualny stan naszego domu:

czwartek, 7 kwietnia 2011

Mój pirat Ju i poduszki

Jakiś czas temu w przedszkolu Ju odbywał się bal przebierańców. Ciekawostką było to, że przyświecało mu hasło "moja mama przebiera mnie sama". Oto jak Ju prezentował się w stroju stworzonym przeze mnie.
Już po balu zrobiłam mu jeszcze taką bransoletę z tasiemki, którą kupiłam u Julki ze sklepu Jednoiglec.
Julka sprzedaje istne cuda. Kiedyś przy okazji wymianki na forum szyjących i zakupów dostałam od niej dwa kawałki cudnej tkaniny Ginger Tile. Leżała długo, bo nie miałam na nią pomysłu. Śliczna, ale jakoś połączenie jej z czymkolwiek innym nastręczało mi problemów. Aż w końcu pomyślałam: po co łączyć, niech się zaprezentuje sama. Tyle, że miałam dwa kawałki i musiałam wymyślić sposób na fajne ich połączenie. Wymyśliłam taki marszczony pasek. Ten materiał kupiłam z kolei w sklepie Robinspatchwork. Jest już niestety niedostępny i też zutylizowałam swoje absolutne resztki. Łącznie z tym, że zmuszona byłam po raz pierwszy do wszycia zamka w tył poszewki, bo materiału miałam za mało, by jak zwykle zrobić zakładkę.
Żeby żaden kawałek się nie zmarnował zdziałałam jeszcze poduszeczkę na igły.
No i teraz mam dylemat czym wykończyć tą poduszkę. Na razie w swoich zapasach nie mam pasującej tkaniny, ale coś wymyślę :) I to by było wszystko na dziś :)


poniedziałek, 21 marca 2011

Wiosna, ach to ty!

Wiosenne zapisy otworzę podkładkami pod talerze. Mam ochotę uszyć coś jeszcze w takich optymistycznych kolorach.
Pobawiłam się przy nich pikowaniem :)

sobota, 12 marca 2011

Moja pierwsza duża narzuta :)

Uszyta na prośbę koleżanki. To ona wybrała wzór oraz tkaniny. Mam nadzieję, że się spodoba.
Praca nad nią trwała długo, ale frajdę miałam ogromną i już mam wielką ochotę uszyć narzutę na nasze łóżko.

czwartek, 10 marca 2011

Landrynki u anya.es

Podglądam sutaszowe cuda u Ani od pewnego czasu i choć nie częstuję się cukierkami blogowymi zbyt często tym landrynkom nie mogłam się oprzeć. Polecam :)

poniedziałek, 7 lutego 2011

Przebudzona z zimowego snu

Słońce wreszcie przygrzało i obudziło mnie z zimowego snu. Z pewnością sprawy blogowe były mocno uśpione. Niestety okres świąteczny i początek roku był dla mnie i moich bliskich trudnym czasem. Pożegnałam mojego ukochanego dziadka. Sporo czasu spędziliśmy z babcią. Już wkrótce, w czasie ferii, znowu pojedziemy ją odwiedzić. Mam nadzieję, że w naszym towarzystwie ten smutek będzie dla niej trochę bardziej znośny.
Z tych to powodów nie mogłam napisać nic wcześniej. Ale już coś szyję. Patchwork - więcej nie zdradzę ;) W międzyczasie wymyśliłam i szybko stworzyłam sobie "kolczykownik".
Taki trochę sentymentalny, bo materiał w tle to resztki mojej ślubnej sukni. Tasiemki koronkowe to wieszaczki dla moich ulubionych kolczyków.

Skorzystam z okazji i pochwalę zdolne dziewczyny, które są autorkami moich ulubionych kolczyków:

Nie miałam okazji pokazać świątecznych zestawów, które uszyłam dla wszystkich kobiet w mojej rodzinie.