czwartek, 30 września 2010

Zajechałam swoją maszynę :-/

Wyznam, że nadal szyłam jak w amoku. Korzystając z tego, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mam wolną chatę ;) Moja Janomka psując się dzisiaj, dała mi znać, że przydałaby się nam obu przerwa. Na szczęście awaria niewielka, sprawa wyjaśniona szybko. Jutro ma wyruszyć do mnie pocztą część zamienna.
Tymczasem pokażę to co udało mi się doprowadzić do końca. Jesiennych klimatów ciąg dalszy. Lubicie dęby? Ja często noszę w kieszeniach kasztany i żołędzie. Wczoraj te, które straciły kapelusze "reanimowałam" wg pomysłu Sary.

4 komentarze:

  1. Pomysłowe, kolorowe , baaardzo fajne !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne żołędzie :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, nie zagladałam do Ciebie od dośc długiego czasu a tu taki rozkwit... :) Żołędzie świetne, aż szkoda, że takie kolorowe nie rosną naprawdę na drzewach...

    OdpowiedzUsuń