środa, 10 listopada 2010

Mitenki na jesienne chłody

Miało już nie być jesiennie, miałam zabrać się do przedświątecznych przygotowań. Niestety jestem niesłowna. Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że mitenki zaczęłam dziergać już dość dawno, gdy padła mi maszyna. Skończyłam jakiś czas temu, grzeją mnie już wieczorami od pewnego czasu. Bo ja marznę prawie wyłącznie wieczorami. Ale teraz już nie :)

Mam tej włóczki więcej i plan wydziergania na drutach szla, albo chusty. Niestety zanim opanuję te prawe/lewe pewnie minie zima ;) No cóż tak już mam, że maszyna wygrywa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz